Doświadczenie optymalne


Gościem honorowym tegorocznego kongresu Montessori Europa w Rzymie był prof. Mihalyi Csikszentmihalyi z USA. To światowej klasy naukowiec, wymieniany obok Martina Seligmana jako współtwórca nurtu psychologii pozytywnej. W wykładzie przygotowanym specjalnie dla audytorium złożonego z pedagogów montessoriańskich z całej Europy, jak również z innych kontynentów, podsumował swój dorobek, uwzględniając także badnia dotyczące placówek pracujących metodą Montessori.

U podstaw tej metody leży badanie i obserwacja, ponieważ, jak twierdzi prof. Csikszentmihalyi, Maria Montessori była w istocie naukowcem. Jej zasługa dla pedagogiki leży, jak sądzę, przede wszystkim w tym, że nie próbowała budować systemu pedagogicznego wynikającego z odgórnie przyjętych założeń, do których należy dostosować dziecko. Jej celem było przede wszystkim obserwować dziecko, wyciągać wnioski, zoptymalizować przestrzeń (przygotowane otoczenie) i pomoce dydaktyczne (materiały rozwojowe) – czyli dostosować system edukacyjny do dziecka.

Przez ostatni wiek świat bardzo się zmienił, zmieniło się również środowisko, w którym dorastają dzieci – ale natura dziecka pozostaje taka sama. Dlatego prof. Csikszentmihalyi uważa metodę Montessori za wciąż aktualną.

Następnie mówca odniósł się do 6 uniwersalnych warunków dobrego samopoczucia. Uwzględniają one: zdrowie i kondycję fizyczną, aktywność, ciągłe doskonalenie i dążenie do celu, bliskie relacje, zaangażowanie w życie społeczności oraz mądrość. Tymczasem dzieci w dzisiejszych czasach dorastają w warunkach, które nie sprzyjają, a nawet uniemożliwiają osiągnięcie dobrego samopoczucia. Obserwujemy wśród dzieci i młodzieży takie zjawiska, jak: otyłość, bierność i choroby z nich wynikające, obniżające się wyniki w nauce szkolnej i tendencję do biernej rozrywki, niskie poczucie celu i znaczenia, rosnącą samotność, poczucie izolacji i brak zaangażowania oraz cynizm co do trwałych prawd i wartości.

Dzieci są w szkole, ale nie są tam szczęśliwe, nie są podekscytowane i nie chcą tam być. Rzymski filozof powiedział 2000 lat temu, że korzenie wiedzy są gorzkie, lecz jej owoce słodkie. Te dzieci czują smak gorzkich korzeni, ale zanim dotrą do słodkich owoców, zwracają się w kierunku alkoholu i marihuany, które sprawiają, że czują się lepiej. Co więcej, nawet dobry uczeń, który w szkole osiąga sukcesy, potrzebuje czuć się odpowiedzialny za rozwiązanie problemu w praktyce, potrzebuje być ważnym dla innych.

Wobec tego stanu rzeczy, prof. Csikszentmihalyi widzi 3 główne zadania edukacji w przygotowaniu dzieci na przyszłość:

  1. stworzenie przestrzeni dla autonomii i inicjatywy, która prowadzi do innowacji
  2. rozwój odpowiedzialności za planetę i ludzkość
  3. sprawienie, aby uczenie się było doświadczeniem zbliżonym do przepływu.

Doświadczenie przepływu (ang. flow) jest w istocie bardzo podobne do tego, co Maria Montessori nazwała polaryzacją uwagi, która prowadzi do normalizacji. Niestety, ta naturalna skłonność marnuje się w tradycyjnej szkole.
Wg koncepcji prof. Csikszentmihalyi, przepływ jest cechą doświadczenia. Przepływ odnosi się do stanu całkowitego zanurzenia danej osoby w jej myślach i / lub działaniach.

Różne osoby opisują ten stan:

Jesteś w środku swojej pracy, tracisz poczucie czasu, jesteś całkowicie pochłonięty tym, co robisz. Nie ma przeszłości ani przyszłości, tylko teraźniejszość, której ty nadajesz znaczenie. (poeta)

Koncentracja jest jak oddychania; nigdy o niej nie myślisz. Dach mógłby się zapaść i jeśli by w ciebie nie uderzył, nie byłbyś tego świadom. (szachista)

W trakcie przepływu masz wrażenie że to trwa dłużej niż w rzeczywistości. Ale gdy się skończy, masz wrażenie, że minęło w mgnieniu oka. (tancerka)

To jak gra komputerowa. (biolog, badacz komórek)

Prof. Csikszentmihalyi komentuje, że jest tyle interesujących, ekscytujących rzeczy do zrobienia, jak patrzenie przez mikroskop albo teleskop na świat. Niestety, nasze dzieci w zwykłej szkole nie będą miały okazji tego odkryć – przeżywać swojego życia, jak gdyby to była gra komputerowa.
Istnieją amerykańskie badania porównujące placówki publiczne i montessoriańskie pod względem tego, co uczniowie czują w klasie. Wyniki świadczą jednoznacznie, że dziecko w szkole Montessori będzie względnie szczęśliwsze niż w publicznej szkole. W placówce Montessori odczuwana jest przez dzieci wyższa motywacja, chęć do pracy, poczucie sprawczości, jak również częściej występuje zjawisko przepływu. Tymczasem w tradycyjnej placówce dzieci częściej odczuwają z jednej strony brak zaangażowania, a z drugiej – czują presję, że ich zaangażowanie jest ważne i ma decydujący wpływ na ich przyszłość. Jest to, jak sądzę, bardzo niebezpieczna sytuacja, która rodzi frustrację i zniechęcenie.

Wśród warunków do wystąpienia stanu przepływu, prof. Csikszentmihalyi wymienia:

  1. Na każdym etapie są widoczne jasno postawione cele.
  2. Działaniu towarzyszy natychmiastowa informacja zwrotna.
  3. Istnieje równowaga między poziomem trudności a poziomem umiejętności.

Optymalne dla procesu uczenia się jest poruszanie się w „kanale” przepływu pomiędzy zbyt dużym stopniem trudności, który wywołuje niepokój, a zbyt dużym poziomem umiejętności, który wywołuje nudę. W czasie uczenia się tysiące razy wchodzimy w stan przepływu i wychodzimy z niego. W szkole Montessori po prostu więcej czasu dzieci spędzają w stanie przepływu, co ma pozytywny wpływ na efektywność uczenia się.

Badania prof. Csikszentmihalyi stanowią jeden z dowodów na to, że współczesna psychologia odkrywa na nowo korzyści płynące z edukacji metodą Montessori. Wielka troska, jaka towarzyszy tworzeniu w każdej placówce montessoriańskiej optymalnych warunków dla rozwoju dziecka ma bowiem ostatecznie zapewnić tzw. doświadczenie optymalne – czyli stan przepływu, lub mówiąc językiem Marii Montessori: polaryzacji uwagi.

  • http://www.in7.pl/ Robert Urbańczyk

    „stworzenie przestrzeni dla autonomii i inicjatywy, która prowadzi do innowacji” – chyba nie w polskich szkołach, prawda?