Kilka porad dla rodziców dzieci

- „Synuś jest najbardziej dziecinnym członkiem grupy” – usłyszałam od psycholożki.

- „Nie chce rysować i tylko robi czarne dziury na kartce” – komentowała Pani.

Ja to doskonale wiem, bo jestem jego mamą i spędzamy razem wiele godzin.
Od Terapeutki zajmującej się Integracją Sensoryczną dowiedziałam się, że ma problemy z czuciem głębokim (potrzebuje mocnych doznań dotykowych, stąd brała się chęć wpadania z pełną siłą na dorosłych, odbijanie się od ścian, przygniatanie kolegów itd.).

Nic nie dzieje się samo

Kiedyś mówiło się – „chłopcy rozwijają się innym tempem”, „jak pójdzie do szkoły, to wyrośnie z tego”. Jest w tym dużo prawdy, ponieważ chodzi tutaj o odpowiedni rozwój układu nerwowego – mózgu. Niedojrzały mózg źle dysponuje informacjami i bodźcami, które do niego docierają – to mniej więcej tak, jak w maszynie lotto, w której ciągle dmucha. Jeżeli bodźców jest coraz więcej (hałas w klasie, biegające dzieci), to podmuch jest coraz większy, zaczynają się problemy z oceną sytuacji, skupieniem, zachowaniem.
Można dziecko zostawić samo sobie licząc, że wyrośnie z tego, ale ja pytam:
- Skoro w tak łatwy sposób dzięki prostym zajęciom, można dziecku pomóc, to po co czekać?

Wprowadzenie terapii

Zaczęliśmy terapię SI (są to zajęcia ogólnorozwojowe, fizyczne, dostarczające uporządkowanych sygnałów do mózgu ), oprócz tego masaże szczoteczką (8x dziennie), zmieniliśmy przedszkole prowadzone metodą tradycyjną na placówkę uczącą zgodnie z założeniami pedagogiki Marii Montessori. Mała grupa, praca w ciszy, indywidualne podejście do dziecka, to same plusy do rozwoju dziecka. Na zajęciach dzieci uczą się między innymi wrażliwości, estetyki. Dzieci zaczynają rozumieć, że każda praca plastyczna jest piękna, bo ludzie mają różną ważliwosć na piękno i sztukę. Kreska na kartce staje się wielkim dziełem sztuki i dziecko zaczyna wierzyć, że jest wyjątkowe. Oprócz tego, codzienne zajęcia plastyczne z bardzo bogatą paletą materiałów i technik pomagają małym odkrywcom w ich rozwoju i pobudzają wyobraźnię.

Inspiracje

Zainspirowana pracami plastycznymi mojego synka,zaczęłam sama szukać inspiracji w Internecie.
Okazało się, że jest mnóstwo zakręconych osób, które dzielą się pomysłami na zajęcia dla dzieci. Najważniejsze jest jednak ich przesłanie, które jest teraz dla mnie rzeczą oczywistą: nie ważne jak estetyczna będzie praca dziecka – ważne żeby było aktywne, żeby mózg dostawał na okrągło impulsy, a paluszki przy okazji się wzmacniały (widać, to w postach od rodziców oraz nauczycieli którzy rozkładają folię w klasie i malują z dziećmi za pomocą gąbek kąpielowych, wałków malarskich, kamyków, strzykawek ). „ Powolutku, nic Cię nie goni, pomalutku” pisałam w innym artykule zainspirowana zajęciami w placówce Montessori.

„Nie musisz pilnować kreseczki w kolorowance – ważne żeby paluszki pracowały” – powtarzała pani dzieciom.

Domowe zajęcia

Synuś – architekt i konstruktor działający we wszystkim tylko nie w rysowaniu i malowaniu. Obecnie w domu aktywizowany jest przy eksperymentach, wyrabianiu masy solnej, mieszaniu mas o różnej konsystencji, dodawaniu pigmentów i malowaniu na wielkich kartonach. Znalezienie pinesek zaowocowało rysunkami na babci korkowych podkładkach. Nasionka papryki stworzyły jesienne kolaże. Muszelki połączone z kaszą budzą gorączkę poszukiwacza skarbów (przesypywanie do pudełeczek i wykorzystanie przeróżnych sztudźców jest obowiązkowym zajęciem). Farba która sama „rozchodzi” się po solnych malowidłach daje frajdę.

Segregowanie plastelinowych kolorowych wałeczków skończyło się przestrzenną pracą o Sam Samie i czarnych dziurach. Haloween nastroiło nas do zrobienia świeczników z pomarańczy, które świetnie komponowały się z wesołymi, kolorowymi potworkami przyniesionymi z przedszkola.

Ważne jest żeby układ nerwowy był cały czas bombardowany nowymi informacjami.

Dlatego cenię każdą aktywność moich dzieci – wycinanie krążków w czasie jedzenia naleśników, obcinanie gałązek kwiatkom balkonowym, malowanie (zamalowanie) gipsowej figurki.
Każde działanie, to ćwiczenie dla mózgu, a jeżeli sprawia przyjemność – to osiągamy sukces!
Dlatego moje dzieci mogą bawić się nawet w błotku.